Małemu Zeusowi służyły wszystkie stworzenia. Żywił się on mlekiem kozy Amaltei, którą bardzo pokochał. Gdy ułamał jej się róg, Zeus uczynił z niego róg obfitości, który miał tę cudowną właściwość, iż napełniał się tym, czego pragnął jego posiadacz. Gdy Amaltea zdechła, młody bóg sporządził sobie z jej skóry tarczę zwaną egidą. Kiedy dorósł, kazał matce dać Kronosowi środek powodujący wymioty. Z wnętrza Kronosa wyłonił się Hades, Posejdon, Hera, Demeter i Hestia. Potem rozpoczęła się bitwa. Kronos stanął do walki wspomagany przez swoich braci tytanów, a Zeus uwolnił z Tartaru hekatonhejrów oraz cyklopów, którzy wykuwali dla niego śmiercionośne pioruny.
W zażartej walce Zeus pokonał Kronosa. Teraz on był władcą świata. Pokój trwał jednak krótko. Pojawiło się nowe potomstwo Gai – ziemi: giganci. Ciskali oni w bogów ogromnymi skałami. Część z nich wpadała do morza i tak powstały wyspy. Walka się przedłużała, więc Zeus zajrzał do Księgi Przeznaczenia. Dowiedział się z niej, że gigantów może pokonać tylko śmiertelny człowiek. Atena sprowadziła więc Heraklesa. Bohater dzielnie walczył i, wspomagany przez Dionizosa, pokonał wszystkich oprócz jednego: Alkioneusa. Gigant, kiedy tylko zadano mu ranę, dotykał ręką miejsca, w którym się urodził i natychmiast odzyskiwał zdrowie i siły. Herakles wyniósł go więc poza granicę jego kraju i zabił. Gaja była rozpaczała, że wytępiono jej potomstwo. Wydała więc na świat ohydnego potwora – Tyfona. Wszyscy się go bali. Do walki z nim stanął tylko Zeus. Pokonał Tyfona i przygniótł wyspą Sycylią.
Kiedy toczyła się walka między bogami a gigantami, na świecie mieszkali już ludzie. Mówi się, że ludzie wyszli prosto z ziemi albo z lasów i gór albo że pochodzą od bogów. Bardzo popularna jest wersja, zgodnie z którą ludzie zostali ulepieni z gliny przez tytana Prometeusza. Byli jednak bardzo słabi, więc dobry tytan wszystkiego ich nauczył. Jemu ludzie zawdzięczają też ogień.