Nagle z ziemi wyrósł narcyz, którego piękno było tak oszałamiające, że Persefona, oczarowana jego wdziękiem, przekroczyła zakaz Demeter i zerwała kwiat. W tym momencie ziemia się rozstąpiła i przed Persefoną zjawił się rydwan powożony przez Hadesa, władcę świata podziemnego. Bóg porwał Persefonę i zniknął. Gdy Demeter wróciła, nikt nie potrafił powiedzieć, gdzie jest jej dziecko. Zrozpaczona bogini ukryła się w górach arkadyjskich. Cała ziemia wyschła i nic na nie rosło z powodu rozpaczy osamotnionej matki. Od Słońca, które widziało całe zdarzenie, dowiedziała się w końcu, co stało się z jej córką. Na próżno przybywali do niej różni posłańcy z Olimpu – Demeter nie dawała się przebłagać, nikt nie był w stanie uśmierzyć jej bólu, a ziemia cały czas pozostawała sucha, spękana i martwa.
W końcu Zeus zdecydował, że jego brat Hades musi oddać Persefonę matce. Bóg podziemi usłuchał rozkazu, ale kiedy Persefona opuszczała królestwo umarłych, podał jej jabłko granatu, a bogini ugryzła. Nie wiedziała, że granat zwiąże ją na zawsze z bogiem podziemi. Z powodu zjedzenia kilku ziarenek owocu, co roku musiała wracać do Hadesa na trzy miesiące. Gdy spotykała się z matką, cały świat rozkwitał i rozpoczynał się wiosna. Przed zbliżającym się rozstaniem Demeter coraz bardziej pogrążała się w smutku – wtedy przychodziła jesień. Trzy miesiące, które dzieliły matkę i córkę, były okresem, w którym nic nie rosło, a ziemia wydawała się martwa. Wówczas panowała zima.