Cały wiersz jest właściwie jednym wielkim, ale niedokończonym porównaniem. W zamknięciu tytułu pojawia się zatem, typowe dla Norwida, niedopowiedzenie. Poeta rozpoczyna długie wyliczanie; coś jest jak… Jak rzucone w twarz fiołki, jak kwiat akacji, jak promienie księżyca we włosach, jak rozmowa z „nią”- ukochaną osobą. I to „jak” buduje niemalże całą sytuację liryczną. Nie jest ona jednak dokończona. Gdy przychodzi do zakończenia porównania, podmiot liryczny czuje tak wielki ból psychiczny (związany z przeczuciem rozejścia się), że nie jest w stanie zamknąć myśli. Można wysunąć przypuszczenie, że nie tylko „smętność” wywołała niemożność wypowiedzenia uczuć, ale również wyidealizowanie ukochanej kobiety. Może po prostu nie ma rzeczy, z którą można by ją było porównać.
Cały wiersz jest właściwie jednym wielkim, ale niedokończonym porównaniem. W zamknięciu tytułu pojawia się zatem, typowe dla Norwida, niedopowiedzenie. Poeta rozpoczyna długie wyliczanie; coś jest jak… Jak rzucone w twarz fiołki, jak kwiat akacji, jak promienie księżyca we włosach, jak rozmowa z „nią”- ukochaną osobą. I to „jak” buduje niemalże całą sytuację liryczną. Nie jest ona jednak dokończona. Gdy przychodzi do zakończenia porównania, podmiot liryczny czuje tak wielki ból psychiczny (związany z przeczuciem rozejścia się), że nie jest w stanie zamknąć myśli. Można wysunąć przypuszczenie, że nie tylko „smętność” wywołała niemożność wypowiedzenia uczuć, ale również wyidealizowanie ukochanej kobiety. Może po prostu nie ma rzeczy, z którą można by ją było porównać.