1.Wstęp
Wstęp w formie apostrofy - poeta zwraca się do sztuki tonem patetycznym, wręcz z ubóstwieniem. Wie, że będzie ona czekać na człowieka, który wcześniej czy później przypomni sobie o niej. Porównuje ją do cierpliwej matki. Twierdzi, że sztuka jest jedynym ratunkiem przed śmiercią i zapomnieniem. Zawsze była i będzie celem człowieka, który dzięki niej może czuć się dumny.
2.Do czytelnika
Fragment ten został podzielony na trzy części.
W pierwszej części autor tłumaczy swój wybór takiej, a nie innej formy zapisu. Postanowił użyć greckiego dialogu platońskiego, ponieważ-jak twierdzi- „W dialogach podobnych najważniejsze dla ludzkości pytania rozstrzygały się u tych ludów”.
Druga jest nawiązaniem do platońskiej triady Piękna, Dobra i Prawdy: „ W dialogu pierwszym idzie o formę, to jest Piękno. W drugim o treść, to jest o Dobro, i o światłość obu, Prawdę”.
Część trzecia to już bezpośrednie wprowadzenie do rozważań na temat sztuki. Norwid uznaje ją za kolejną istotę ludzkości, postuluje o uznanie dla niej „potrzeby i powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej”. Punktem odniesienia w swej pracy nie zamierza uczynić nauki świecącej dotychczas tryumfy, ale rozumianą w chrześcijański sposób mądrość, pochodzącą od Boga. Bowiem, podczas gdy „rozum (…)zaczyna od negacji i kończy na negacji, to jest kroku nie robi”, mądrość boża, która od „bojaźni w Bogu zaczynając, kończy na wolności w Bogu” prowadzi człowieka do zrozumienia przez bolesną prawdę, którą nie każdy jest w stanie zrozumieć.
3.Bogumił. Dialog, w którym jest rzecz o sztuce i stanowisku sztuki jako forma
Fragment zostaje opatrzony przez Norwida swoistym mottem. Uważa, że harmonię w społeczeństwie można uzyskać tylko w jeden sposób - idąc za Chrystusem świadomie, wiedząc, że w życiu można natrafić na przykrości.
Dialog, dotyczący sztuki, toczy się pomiędzy Ambrożym, Bogumiłem, Maurycym, Władysław i Konstantynem, będącym z grupą młodzieży. Rozmowa rozpoczęła się od Chopina w wyniku ustalenia, kto w Polsce jest prawdziwym artystą. Bogumiłowi podoba się w muzyku jego brak eteryczności i melancholii. Jego zdaniem, Fryderyk potrafi sprawić, że „serce bierze i odmyka,/ Jak ktoś do domu wchodzący własnego...” Jest to dla niego wyznacznikiem prawdziwej sztuki. Jego zwierzenie prowadzi jednak do jałowej dysputy-rozmówcy zaczynają się spierać, próbując narzucić pozostałym swoją teorię. Napastliwi są zwłaszcza Maurycy z Konstantym, Ich zdaniem sztuka jest obiektywna, powinna być tworzona pod publiczkę. Ponadto piękne jest to, „co się winno podobać”. Propagują też mimetyzm w sztuce, twierdząc, że ważne jest dokładne naśladownictwo, w którym wszystko jest powiedziane wprost i nie trzeba się nad tym skupiać. Kłótnia trwa jeszcze chwilę.
Wtedy rozpoczyna się długa mowa Bogumiła. Jego pierwszym i najważniejszym założeniem jest, że „Kształtem miłości jest piękno”- zatem prawdziwa sztuka wyrasta z gorącego uczucia, a co za tym idzie: „każdy w sobie cień pięknego nosi”. Takie wnioski „usłyszał” od Prometeusza-pierwszego z ludzi.
Uważa też, że sztuka jest subiektywna i zależy od twórcy; to, czego może jeden człowiek na przykład z granitu, inny może zrobić z obrazu tęczy, z drzewa, ze szkła… Stąd spostrzeżenie, że każdy odbiorca kultury jest jednocześnie współtworzącym ją artystą.
Prawdziwe piękno jest praktyczne. Dlatego też uzyskuje się je przez pracę i poświęcenie: „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało”. Stąd podziw dla prostych ludzi, którzy pracując-tworzą. Dlatego Norwid szanuje ludowe pieśni i prawdy. Sztuka i „praktyczność”- mówi poeta - idą w parze, są ze sobą połączenie na wieki, niczym „mąż i dziewka w obliczu wieczności”. Gdy zaniedba się jedno, traci również drugie.
W Polsce widzi Norwid kulturalny zgon. Jego zdaniem, po rozbiorach nie ma tu prawdziwej sztuki, wszystko podupadło. Rodacy potrafią tylko zachwycać się obcym pięknem, nie umiejąc zadbać o własne dobra. Są też tacy, którzy bezmyślnie naśladują starożytne dzieła. Ci, którzy naprawdę chcą dobra kraju, powinni pamiętać o swej miłości do niego i śmiało, nawet wbrew panującym trendom-tworzyć. Poeta czeka zatem z utęsknieniem na śmiałka, który wyzwoli polską sztukę z marazmu i powtarzalności.
Na tym kończy się przemowa Bogumiła. Audytorium, wysłuchawszy jej miało mieszane odczucia: „jedni rzecz znaleźli śliczną,/ A gadaniną drudzy ekscentryczną,/ A inni - dzieło pisać mu radzili,/ Ile możności grube”.
4.Wiesław. Dialog, w którym jest rzecz o prawdzie, jej promieniach i duchu. Jako treść
Mottem do tej części utworu jest wyjątek z Listu Św. Pawła, dotyczący prób proroctwa.
Dialog toczy się przy stole pomiędzy kilkoma osobami, między innymi Wiesławem, Konstantym i Generałem. Rozmawiają o wartości prawdy w przepowiadaniu przyszłości. Nierozumiejący jej sensu Konstanty, posądza Wiesława o mistycyzm, jako że tok myślowy partnera go przerasta. Norwid tłumaczy to zjawisko- „Są ludzie, którzy wszystko, co jest nad rozum, za przeciw-rozumne biorą; tym sposobem, nazwawszy mistycyzmem wszystko, czego się zgłębić nie chce (bo to praca) ani przyjąć (bo to pokora), są już na szczycie doskonałości.”.
Po chwili śmiechu z przekonań Wiesława, ten znów rozpoczyna tłumaczyć. Za najważniejszą wartość uznaje on prawdę, która „jest promieniem/ Ostatnim proroctw... sny jéj - się nie mylą...” Twierdzi, że jest ona „głosem Ludu! - głosem Boga!”. Dlatego odwieczne, wiarygodne dogmaty wysnuwali, działający za Bożą łaską, prorocy. W ich słowa nie można wątpić, bowiem prawda jest dla nich tym, czy dla wieszcza piękno- kształtem, formą miłości, a więc uczucia najwyższego i najpiękniejszego. U proroka jednak dochodzi do pewnej przemiany i zostaje ono zastąpione wiarą, nadzieją i miłością.
Następnie Wiesław rysuje na stole okrąg, w którym zaznacza promień. Tłumaczy, że biegnące linie są proroctwami narodu, obwód-polskimi wieszczami, a pozostała przestrzeń „To przenajczystsze narodu sumienie!” Trzeba jednak uważać na „Czarowników-udawaczy”, którzy nie dążą do osiągnięcia i objawiania prawdy, ale oddają hołd najgorszemu wśród czarowników carowi. Owa magia nie pochodzi od Boga, jest więc niczym innym, jak tylko zakłamaniem. Należy się go wystrzegać równie mocno, jak wszelkiego innego fałszu. Mówca zdaje sobie sprawę w jak zakłamanym świecie żyje i jaką potęgę ma nieszczerość. To dlatego-jego zdaniem-Polska upadła: „O Polsko! (…)/ Nic nie masz oprócz głosu - tak uboga!/ Istniejesz przecie - tyś córą opinii,/ Tyś głosem, który jest to - co głos Boga”.
Na tym zakończył swój monolog. Jednych zdziwiła aktualność jego spostrzeżeń, inni nie zrozumieli go i poddawali w wątpliwość jego słowa.
5.Epilog
Podzielony na dwadzieścia części.
1.Norwid mówi, że słowo, które nie zostało spisane, nie jest godne ludzkiej pamięci.
2.Naród, który ciągle tylko naśladuje sztukę innego kraju, powtarzając ją - nie ma, ani nie zasługuje na swego artystę.
3.Poeta wymienia narodowości, które, poprzez dążenie do nauki i udoskonalania, osiągnęły ważne miejsce w kulturze światowej, przyczyniwszy się do jej rozwoju.
4.Polska sztuka powinna się rozwijać w kierunku dobra i prawdy.
5.Najprawdziwsza sztuka pochodzi z ludu. Za jej pomocą tworzył Chopin, jedyny polski artysta, podziwiany przez Norwida.
6.Sztuka, powstała z myślenia, a nie z pracy i wyobraźni, nie ma szans przetrwania.
7.Praca jest ważnym budulcem sztuki i narodu, i nikt nie powinien próbować się z niej wywinąć, bowiem „praca z grzechu jest, i tylko ją miłość odkupuje”. Jednostki postępowe to te, które nie boją się mówić prawdy.
8.Rozłam narodu prowadzi do upadku kraju.
9.„ Różnica pomiędzy słowem ludu a słowem pisanym i uczonym jest ta, że lud myśli postaciami”. Dlatego formą dialogu staje się sztuka.
10.Tylko prawda może przywrócić naród do życia.
11.Lud zdobywa swoją wiedzę pracując i dlatego „myśli postaciami”.
12.Prac, połączona z myśleniem, ma moc łączenia narodów.
13.„Naród bowiem składa się z tej sfery dolnej, która go różni od drugich...” i to w nim leży jego duch i siła.
14.Najważniejszą misją dziejową ludzkości jest głoszenie prawdy. Trzeba też pamiętać o wartości pracy, połączonej z ludowymi wierzeniami.
15.Tylko sztuka, oparta na prawdzie, jest wartościowa, zwłaszcza, że wymagając całkowitego poświęcenia od twórcy-jest forma pracy.
16.Ten, kto hamuje rozwój sztuki, przyczynia się zatem do zatrzymania rozwoju pokutującego kraju.
17.Praca jest przeznaczeniem każdego człowieka, zesłanym mu przez Boga.
18.Dzisiejszą sztukę gnębi przerost formy nad treścią. Trzeba odnaleźć utraconą harmonię-w przeciwnym razie kultura zmierza donikąd.
19.Norwid pisze o swoim powołaniu bycia prekursorem nowej sztuki, który otrząśnie ją z marazmu.
20.Ostateczne podkreślenie prawdy jako najwyższej wartości.
Wstęp w formie apostrofy - poeta zwraca się do sztuki tonem patetycznym, wręcz z ubóstwieniem. Wie, że będzie ona czekać na człowieka, który wcześniej czy później przypomni sobie o niej. Porównuje ją do cierpliwej matki. Twierdzi, że sztuka jest jedynym ratunkiem przed śmiercią i zapomnieniem. Zawsze była i będzie celem człowieka, który dzięki niej może czuć się dumny.
2.Do czytelnika
Fragment ten został podzielony na trzy części.
W pierwszej części autor tłumaczy swój wybór takiej, a nie innej formy zapisu. Postanowił użyć greckiego dialogu platońskiego, ponieważ-jak twierdzi- „W dialogach podobnych najważniejsze dla ludzkości pytania rozstrzygały się u tych ludów”.
Druga jest nawiązaniem do platońskiej triady Piękna, Dobra i Prawdy: „ W dialogu pierwszym idzie o formę, to jest Piękno. W drugim o treść, to jest o Dobro, i o światłość obu, Prawdę”.
Część trzecia to już bezpośrednie wprowadzenie do rozważań na temat sztuki. Norwid uznaje ją za kolejną istotę ludzkości, postuluje o uznanie dla niej „potrzeby i powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej”. Punktem odniesienia w swej pracy nie zamierza uczynić nauki świecącej dotychczas tryumfy, ale rozumianą w chrześcijański sposób mądrość, pochodzącą od Boga. Bowiem, podczas gdy „rozum (…)zaczyna od negacji i kończy na negacji, to jest kroku nie robi”, mądrość boża, która od „bojaźni w Bogu zaczynając, kończy na wolności w Bogu” prowadzi człowieka do zrozumienia przez bolesną prawdę, którą nie każdy jest w stanie zrozumieć.
3.Bogumił. Dialog, w którym jest rzecz o sztuce i stanowisku sztuki jako forma
Fragment zostaje opatrzony przez Norwida swoistym mottem. Uważa, że harmonię w społeczeństwie można uzyskać tylko w jeden sposób - idąc za Chrystusem świadomie, wiedząc, że w życiu można natrafić na przykrości.
Dialog, dotyczący sztuki, toczy się pomiędzy Ambrożym, Bogumiłem, Maurycym, Władysław i Konstantynem, będącym z grupą młodzieży. Rozmowa rozpoczęła się od Chopina w wyniku ustalenia, kto w Polsce jest prawdziwym artystą. Bogumiłowi podoba się w muzyku jego brak eteryczności i melancholii. Jego zdaniem, Fryderyk potrafi sprawić, że „serce bierze i odmyka,/ Jak ktoś do domu wchodzący własnego...” Jest to dla niego wyznacznikiem prawdziwej sztuki. Jego zwierzenie prowadzi jednak do jałowej dysputy-rozmówcy zaczynają się spierać, próbując narzucić pozostałym swoją teorię. Napastliwi są zwłaszcza Maurycy z Konstantym, Ich zdaniem sztuka jest obiektywna, powinna być tworzona pod publiczkę. Ponadto piękne jest to, „co się winno podobać”. Propagują też mimetyzm w sztuce, twierdząc, że ważne jest dokładne naśladownictwo, w którym wszystko jest powiedziane wprost i nie trzeba się nad tym skupiać. Kłótnia trwa jeszcze chwilę.
Wtedy rozpoczyna się długa mowa Bogumiła. Jego pierwszym i najważniejszym założeniem jest, że „Kształtem miłości jest piękno”- zatem prawdziwa sztuka wyrasta z gorącego uczucia, a co za tym idzie: „każdy w sobie cień pięknego nosi”. Takie wnioski „usłyszał” od Prometeusza-pierwszego z ludzi.
Uważa też, że sztuka jest subiektywna i zależy od twórcy; to, czego może jeden człowiek na przykład z granitu, inny może zrobić z obrazu tęczy, z drzewa, ze szkła… Stąd spostrzeżenie, że każdy odbiorca kultury jest jednocześnie współtworzącym ją artystą.
Prawdziwe piękno jest praktyczne. Dlatego też uzyskuje się je przez pracę i poświęcenie: „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało”. Stąd podziw dla prostych ludzi, którzy pracując-tworzą. Dlatego Norwid szanuje ludowe pieśni i prawdy. Sztuka i „praktyczność”- mówi poeta - idą w parze, są ze sobą połączenie na wieki, niczym „mąż i dziewka w obliczu wieczności”. Gdy zaniedba się jedno, traci również drugie.
W Polsce widzi Norwid kulturalny zgon. Jego zdaniem, po rozbiorach nie ma tu prawdziwej sztuki, wszystko podupadło. Rodacy potrafią tylko zachwycać się obcym pięknem, nie umiejąc zadbać o własne dobra. Są też tacy, którzy bezmyślnie naśladują starożytne dzieła. Ci, którzy naprawdę chcą dobra kraju, powinni pamiętać o swej miłości do niego i śmiało, nawet wbrew panującym trendom-tworzyć. Poeta czeka zatem z utęsknieniem na śmiałka, który wyzwoli polską sztukę z marazmu i powtarzalności.
Na tym kończy się przemowa Bogumiła. Audytorium, wysłuchawszy jej miało mieszane odczucia: „jedni rzecz znaleźli śliczną,/ A gadaniną drudzy ekscentryczną,/ A inni - dzieło pisać mu radzili,/ Ile możności grube”.
4.Wiesław. Dialog, w którym jest rzecz o prawdzie, jej promieniach i duchu. Jako treść
Mottem do tej części utworu jest wyjątek z Listu Św. Pawła, dotyczący prób proroctwa.
Dialog toczy się przy stole pomiędzy kilkoma osobami, między innymi Wiesławem, Konstantym i Generałem. Rozmawiają o wartości prawdy w przepowiadaniu przyszłości. Nierozumiejący jej sensu Konstanty, posądza Wiesława o mistycyzm, jako że tok myślowy partnera go przerasta. Norwid tłumaczy to zjawisko- „Są ludzie, którzy wszystko, co jest nad rozum, za przeciw-rozumne biorą; tym sposobem, nazwawszy mistycyzmem wszystko, czego się zgłębić nie chce (bo to praca) ani przyjąć (bo to pokora), są już na szczycie doskonałości.”.
Po chwili śmiechu z przekonań Wiesława, ten znów rozpoczyna tłumaczyć. Za najważniejszą wartość uznaje on prawdę, która „jest promieniem/ Ostatnim proroctw... sny jéj - się nie mylą...” Twierdzi, że jest ona „głosem Ludu! - głosem Boga!”. Dlatego odwieczne, wiarygodne dogmaty wysnuwali, działający za Bożą łaską, prorocy. W ich słowa nie można wątpić, bowiem prawda jest dla nich tym, czy dla wieszcza piękno- kształtem, formą miłości, a więc uczucia najwyższego i najpiękniejszego. U proroka jednak dochodzi do pewnej przemiany i zostaje ono zastąpione wiarą, nadzieją i miłością.
Następnie Wiesław rysuje na stole okrąg, w którym zaznacza promień. Tłumaczy, że biegnące linie są proroctwami narodu, obwód-polskimi wieszczami, a pozostała przestrzeń „To przenajczystsze narodu sumienie!” Trzeba jednak uważać na „Czarowników-udawaczy”, którzy nie dążą do osiągnięcia i objawiania prawdy, ale oddają hołd najgorszemu wśród czarowników carowi. Owa magia nie pochodzi od Boga, jest więc niczym innym, jak tylko zakłamaniem. Należy się go wystrzegać równie mocno, jak wszelkiego innego fałszu. Mówca zdaje sobie sprawę w jak zakłamanym świecie żyje i jaką potęgę ma nieszczerość. To dlatego-jego zdaniem-Polska upadła: „O Polsko! (…)/ Nic nie masz oprócz głosu - tak uboga!/ Istniejesz przecie - tyś córą opinii,/ Tyś głosem, który jest to - co głos Boga”.
Na tym zakończył swój monolog. Jednych zdziwiła aktualność jego spostrzeżeń, inni nie zrozumieli go i poddawali w wątpliwość jego słowa.
5.Epilog
Podzielony na dwadzieścia części.
1.Norwid mówi, że słowo, które nie zostało spisane, nie jest godne ludzkiej pamięci.
2.Naród, który ciągle tylko naśladuje sztukę innego kraju, powtarzając ją - nie ma, ani nie zasługuje na swego artystę.
3.Poeta wymienia narodowości, które, poprzez dążenie do nauki i udoskonalania, osiągnęły ważne miejsce w kulturze światowej, przyczyniwszy się do jej rozwoju.
4.Polska sztuka powinna się rozwijać w kierunku dobra i prawdy.
5.Najprawdziwsza sztuka pochodzi z ludu. Za jej pomocą tworzył Chopin, jedyny polski artysta, podziwiany przez Norwida.
6.Sztuka, powstała z myślenia, a nie z pracy i wyobraźni, nie ma szans przetrwania.
7.Praca jest ważnym budulcem sztuki i narodu, i nikt nie powinien próbować się z niej wywinąć, bowiem „praca z grzechu jest, i tylko ją miłość odkupuje”. Jednostki postępowe to te, które nie boją się mówić prawdy.
8.Rozłam narodu prowadzi do upadku kraju.
9.„ Różnica pomiędzy słowem ludu a słowem pisanym i uczonym jest ta, że lud myśli postaciami”. Dlatego formą dialogu staje się sztuka.
10.Tylko prawda może przywrócić naród do życia.
11.Lud zdobywa swoją wiedzę pracując i dlatego „myśli postaciami”.
12.Prac, połączona z myśleniem, ma moc łączenia narodów.
13.„Naród bowiem składa się z tej sfery dolnej, która go różni od drugich...” i to w nim leży jego duch i siła.
14.Najważniejszą misją dziejową ludzkości jest głoszenie prawdy. Trzeba też pamiętać o wartości pracy, połączonej z ludowymi wierzeniami.
15.Tylko sztuka, oparta na prawdzie, jest wartościowa, zwłaszcza, że wymagając całkowitego poświęcenia od twórcy-jest forma pracy.
16.Ten, kto hamuje rozwój sztuki, przyczynia się zatem do zatrzymania rozwoju pokutującego kraju.
17.Praca jest przeznaczeniem każdego człowieka, zesłanym mu przez Boga.
18.Dzisiejszą sztukę gnębi przerost formy nad treścią. Trzeba odnaleźć utraconą harmonię-w przeciwnym razie kultura zmierza donikąd.
19.Norwid pisze o swoim powołaniu bycia prekursorem nowej sztuki, który otrząśnie ją z marazmu.
20.Ostateczne podkreślenie prawdy jako najwyższej wartości.
1.Wstęp
Wstęp w formie apostrofy - poeta zwraca się do sztuki tonem patetycznym, wręcz z ubóstwieniem. Wie, że będzie ona czekać na człowieka, który wcześniej czy później przypomni sobie o niej. Porównuje ją do cierpliwej matki. Twierdzi, że sztuka jest jedynym ratunkiem przed śmiercią i zapomnieniem. Zawsze była i będzie celem człowieka, który dzięki niej może czuć się dumny.
2.Do czytelnika
Fragment ten został podzielony na trzy części.
W pierwszej części autor tłumaczy swój wybór takiej, a nie innej formy zapisu. Postanowił użyć greckiego dialogu platońskiego, ponieważ-jak twierdzi- „W dialogach podobnych najważniejsze dla ludzkości pytania rozstrzygały się u tych ludów”.
Druga jest nawiązaniem do platońskiej triady Piękna, Dobra i Prawdy: „ W dialogu pierwszym idzie o formę, to jest Piękno. W drugim o treść, to jest o Dobro, i o światłość obu, Prawdę”.
Część trzecia to już bezpośrednie wprowadzenie do rozważań na temat sztuki. Norwid uznaje ją za kolejną istotę ludzkości, postuluje o uznanie dla niej „potrzeby i powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej”. Punktem odniesienia w swej pracy nie zamierza uczynić nauki świecącej dotychczas tryumfy, ale rozumianą w chrześcijański sposób mądrość, pochodzącą od Boga. Bowiem, podczas gdy „rozum (…)zaczyna od negacji i kończy na negacji, to jest kroku nie robi”, mądrość boża, która od „bojaźni w Bogu zaczynając, kończy na wolności w Bogu” prowadzi człowieka do zrozumienia przez bolesną prawdę, którą nie każdy jest w stanie zrozumieć.
3.Bogumił. Dialog, w którym jest rzecz o sztuce i stanowisku sztuki jako forma
Fragment zostaje opatrzony przez Norwida swoistym mottem. Uważa, że harmonię w społeczeństwie można uzyskać tylko w jeden sposób - idąc za Chrystusem świadomie, wiedząc, że w życiu można natrafić na przykrości.
Dialog, dotyczący sztuki, toczy się pomiędzy Ambrożym, Bogumiłem, Maurycym, Władysław i Konstantynem, będącym z grupą młodzieży. Rozmowa rozpoczęła się od Chopina w wyniku ustalenia, kto w Polsce jest prawdziwym artystą. Bogumiłowi podoba się w muzyku jego brak eteryczności i melancholii. Jego zdaniem, Fryderyk potrafi sprawić, że „serce bierze i odmyka,/ Jak ktoś do domu wchodzący własnego...” Jest to dla niego wyznacznikiem prawdziwej sztuki. Jego zwierzenie prowadzi jednak do jałowej dysputy-rozmówcy zaczynają się spierać, próbując narzucić pozostałym swoją teorię. Napastliwi są zwłaszcza Maurycy z Konstantym, Ich zdaniem sztuka jest obiektywna, powinna być tworzona pod publiczkę. Ponadto piękne jest to, „co się winno podobać”. Propagują też mimetyzm w sztuce, twierdząc, że ważne jest dokładne naśladownictwo, w którym wszystko jest powiedziane wprost i nie trzeba się nad tym skupiać. Kłótnia trwa jeszcze chwilę.
Wtedy rozpoczyna się długa mowa Bogumiła. Jego pierwszym i najważniejszym założeniem jest, że „Kształtem miłości jest piękno”- zatem prawdziwa sztuka wyrasta z gorącego uczucia, a co za tym idzie: „każdy w sobie cień pięknego nosi”. Takie wnioski „usłyszał” od Prometeusza-pierwszego z ludzi.
Uważa też, że sztuka jest subiektywna i zależy od twórcy; to, czego może jeden człowiek na przykład z granitu, inny może zrobić z obrazu tęczy, z drzewa, ze szkła… Stąd spostrzeżenie, że każdy odbiorca kultury jest jednocześnie współtworzącym ją artystą.
Prawdziwe piękno jest praktyczne. Dlatego też uzyskuje się je przez pracę i poświęcenie: „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało”. Stąd podziw dla prostych ludzi, którzy pracując-tworzą. Dlatego Norwid szanuje ludowe pieśni i prawdy. Sztuka i „praktyczność”- mówi poeta - idą w parze, są ze sobą połączenie na wieki, niczym „mąż i dziewka w obliczu wieczności”. Gdy zaniedba się jedno, traci również drugie.
W Polsce widzi Norwid kulturalny zgon. Jego zdaniem, po rozbiorach nie ma tu prawdziwej sztuki, wszystko podupadło. Rodacy potrafią tylko zachwycać się obcym pięknem, nie umiejąc zadbać o własne dobra. Są też tacy, którzy bezmyślnie naśladują starożytne dzieła. Ci, którzy naprawdę chcą dobra kraju, powinni pamiętać o swej miłości do niego i śmiało, nawet wbrew panującym trendom-tworzyć. Poeta czeka zatem z utęsknieniem na śmiałka, który wyzwoli polską sztukę z marazmu i powtarzalności.
Na tym kończy się przemowa Bogumiła. Audytorium, wysłuchawszy jej miało mieszane odczucia: „jedni rzecz znaleźli śliczną,/ A gadaniną drudzy ekscentryczną,/ A inni - dzieło pisać mu radzili,/ Ile możności grube”.
4.Wiesław. Dialog, w którym jest rzecz o prawdzie, jej promieniach i duchu. Jako treść
Mottem do tej części utworu jest wyjątek z Listu Św. Pawła, dotyczący prób proroctwa.
Dialog toczy się przy stole pomiędzy kilkoma osobami, między innymi Wiesławem, Konstantym i Generałem. Rozmawiają o wartości prawdy w przepowiadaniu przyszłości. Nierozumiejący jej sensu Konstanty, posądza Wiesława o mistycyzm, jako że tok myślowy partnera go przerasta. Norwid tłumaczy to zjawisko- „Są ludzie, którzy wszystko, co jest nad rozum, za przeciw-rozumne biorą; tym sposobem, nazwawszy mistycyzmem wszystko, czego się zgłębić nie chce (bo to praca) ani przyjąć (bo to pokora), są już na szczycie doskonałości.”.
Po chwili śmiechu z przekonań Wiesława, ten znów rozpoczyna tłumaczyć. Za najważniejszą wartość uznaje on prawdę, która „jest promieniem/ Ostatnim proroctw... sny jéj - się nie mylą...” Twierdzi, że jest ona „głosem Ludu! - głosem Boga!”. Dlatego odwieczne, wiarygodne dogmaty wysnuwali, działający za Bożą łaską, prorocy. W ich słowa nie można wątpić, bowiem prawda jest dla nich tym, czy dla wieszcza piękno- kształtem, formą miłości, a więc uczucia najwyższego i najpiękniejszego. U proroka jednak dochodzi do pewnej przemiany i zostaje ono zastąpione wiarą, nadzieją i miłością.
Następnie Wiesław rysuje na stole okrąg, w którym zaznacza promień. Tłumaczy, że biegnące linie są proroctwami narodu, obwód-polskimi wieszczami, a pozostała przestrzeń „To przenajczystsze narodu sumienie!” Trzeba jednak uważać na „Czarowników-udawaczy”, którzy nie dążą do osiągnięcia i objawiania prawdy, ale oddają hołd najgorszemu wśród czarowników carowi. Owa magia nie pochodzi od Boga, jest więc niczym innym, jak tylko zakłamaniem. Należy się go wystrzegać równie mocno, jak wszelkiego innego fałszu. Mówca zdaje sobie sprawę w jak zakłamanym świecie żyje i jaką potęgę ma nieszczerość. To dlatego-jego zdaniem-Polska upadła: „O Polsko! (…)/ Nic nie masz oprócz głosu - tak uboga!/ Istniejesz przecie - tyś córą opinii,/ Tyś głosem, który jest to - co głos Boga”.
Na tym zakończył swój monolog. Jednych zdziwiła aktualność jego spostrzeżeń, inni nie zrozumieli go i poddawali w wątpliwość jego słowa.
5.Epilog
Podzielony na dwadzieścia części.
1.Norwid mówi, że słowo, które nie zostało spisane, nie jest godne ludzkiej pamięci.
2.Naród, który ciągle tylko naśladuje sztukę innego kraju, powtarzając ją - nie ma, ani nie zasługuje na swego artystę.
3.Poeta wymienia narodowości, które, poprzez dążenie do nauki i udoskonalania, osiągnęły ważne miejsce w kulturze światowej, przyczyniwszy się do jej rozwoju.
4.Polska sztuka powinna się rozwijać w kierunku dobra i prawdy.
5.Najprawdziwsza sztuka pochodzi z ludu. Za jej pomocą tworzył Chopin, jedyny polski artysta, podziwiany przez Norwida.
6.Sztuka, powstała z myślenia, a nie z pracy i wyobraźni, nie ma szans przetrwania.
7.Praca jest ważnym budulcem sztuki i narodu, i nikt nie powinien próbować się z niej wywinąć, bowiem „praca z grzechu jest, i tylko ją miłość odkupuje”. Jednostki postępowe to te, które nie boją się mówić prawdy.
8.Rozłam narodu prowadzi do upadku kraju.
9.„ Różnica pomiędzy słowem ludu a słowem pisanym i uczonym jest ta, że lud myśli postaciami”. Dlatego formą dialogu staje się sztuka.
10.Tylko prawda może przywrócić naród do życia.
11.Lud zdobywa swoją wiedzę pracując i dlatego „myśli postaciami”.
12.Prac, połączona z myśleniem, ma moc łączenia narodów.
13.„Naród bowiem składa się z tej sfery dolnej, która go różni od drugich...” i to w nim leży jego duch i siła.
14.Najważniejszą misją dziejową ludzkości jest głoszenie prawdy. Trzeba też pamiętać o wartości pracy, połączonej z ludowymi wierzeniami.
15.Tylko sztuka, oparta na prawdzie, jest wartościowa, zwłaszcza, że wymagając całkowitego poświęcenia od twórcy-jest forma pracy.
16.Ten, kto hamuje rozwój sztuki, przyczynia się zatem do zatrzymania rozwoju pokutującego kraju.
17.Praca jest przeznaczeniem każdego człowieka, zesłanym mu przez Boga.
18.Dzisiejszą sztukę gnębi przerost formy nad treścią. Trzeba odnaleźć utraconą harmonię-w przeciwnym razie kultura zmierza donikąd.
19.Norwid pisze o swoim powołaniu bycia prekursorem nowej sztuki, który otrząśnie ją z marazmu.
20.Ostateczne podkreślenie prawdy jako najwyższej wartości.
Wstęp w formie apostrofy - poeta zwraca się do sztuki tonem patetycznym, wręcz z ubóstwieniem. Wie, że będzie ona czekać na człowieka, który wcześniej czy później przypomni sobie o niej. Porównuje ją do cierpliwej matki. Twierdzi, że sztuka jest jedynym ratunkiem przed śmiercią i zapomnieniem. Zawsze była i będzie celem człowieka, który dzięki niej może czuć się dumny.
2.Do czytelnika
Fragment ten został podzielony na trzy części.
W pierwszej części autor tłumaczy swój wybór takiej, a nie innej formy zapisu. Postanowił użyć greckiego dialogu platońskiego, ponieważ-jak twierdzi- „W dialogach podobnych najważniejsze dla ludzkości pytania rozstrzygały się u tych ludów”.
Druga jest nawiązaniem do platońskiej triady Piękna, Dobra i Prawdy: „ W dialogu pierwszym idzie o formę, to jest Piękno. W drugim o treść, to jest o Dobro, i o światłość obu, Prawdę”.
Część trzecia to już bezpośrednie wprowadzenie do rozważań na temat sztuki. Norwid uznaje ją za kolejną istotę ludzkości, postuluje o uznanie dla niej „potrzeby i powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej”. Punktem odniesienia w swej pracy nie zamierza uczynić nauki świecącej dotychczas tryumfy, ale rozumianą w chrześcijański sposób mądrość, pochodzącą od Boga. Bowiem, podczas gdy „rozum (…)zaczyna od negacji i kończy na negacji, to jest kroku nie robi”, mądrość boża, która od „bojaźni w Bogu zaczynając, kończy na wolności w Bogu” prowadzi człowieka do zrozumienia przez bolesną prawdę, którą nie każdy jest w stanie zrozumieć.
3.Bogumił. Dialog, w którym jest rzecz o sztuce i stanowisku sztuki jako forma
Fragment zostaje opatrzony przez Norwida swoistym mottem. Uważa, że harmonię w społeczeństwie można uzyskać tylko w jeden sposób - idąc za Chrystusem świadomie, wiedząc, że w życiu można natrafić na przykrości.
Dialog, dotyczący sztuki, toczy się pomiędzy Ambrożym, Bogumiłem, Maurycym, Władysław i Konstantynem, będącym z grupą młodzieży. Rozmowa rozpoczęła się od Chopina w wyniku ustalenia, kto w Polsce jest prawdziwym artystą. Bogumiłowi podoba się w muzyku jego brak eteryczności i melancholii. Jego zdaniem, Fryderyk potrafi sprawić, że „serce bierze i odmyka,/ Jak ktoś do domu wchodzący własnego...” Jest to dla niego wyznacznikiem prawdziwej sztuki. Jego zwierzenie prowadzi jednak do jałowej dysputy-rozmówcy zaczynają się spierać, próbując narzucić pozostałym swoją teorię. Napastliwi są zwłaszcza Maurycy z Konstantym, Ich zdaniem sztuka jest obiektywna, powinna być tworzona pod publiczkę. Ponadto piękne jest to, „co się winno podobać”. Propagują też mimetyzm w sztuce, twierdząc, że ważne jest dokładne naśladownictwo, w którym wszystko jest powiedziane wprost i nie trzeba się nad tym skupiać. Kłótnia trwa jeszcze chwilę.
Wtedy rozpoczyna się długa mowa Bogumiła. Jego pierwszym i najważniejszym założeniem jest, że „Kształtem miłości jest piękno”- zatem prawdziwa sztuka wyrasta z gorącego uczucia, a co za tym idzie: „każdy w sobie cień pięknego nosi”. Takie wnioski „usłyszał” od Prometeusza-pierwszego z ludzi.
Uważa też, że sztuka jest subiektywna i zależy od twórcy; to, czego może jeden człowiek na przykład z granitu, inny może zrobić z obrazu tęczy, z drzewa, ze szkła… Stąd spostrzeżenie, że każdy odbiorca kultury jest jednocześnie współtworzącym ją artystą.
Prawdziwe piękno jest praktyczne. Dlatego też uzyskuje się je przez pracę i poświęcenie: „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało”. Stąd podziw dla prostych ludzi, którzy pracując-tworzą. Dlatego Norwid szanuje ludowe pieśni i prawdy. Sztuka i „praktyczność”- mówi poeta - idą w parze, są ze sobą połączenie na wieki, niczym „mąż i dziewka w obliczu wieczności”. Gdy zaniedba się jedno, traci również drugie.
W Polsce widzi Norwid kulturalny zgon. Jego zdaniem, po rozbiorach nie ma tu prawdziwej sztuki, wszystko podupadło. Rodacy potrafią tylko zachwycać się obcym pięknem, nie umiejąc zadbać o własne dobra. Są też tacy, którzy bezmyślnie naśladują starożytne dzieła. Ci, którzy naprawdę chcą dobra kraju, powinni pamiętać o swej miłości do niego i śmiało, nawet wbrew panującym trendom-tworzyć. Poeta czeka zatem z utęsknieniem na śmiałka, który wyzwoli polską sztukę z marazmu i powtarzalności.
Na tym kończy się przemowa Bogumiła. Audytorium, wysłuchawszy jej miało mieszane odczucia: „jedni rzecz znaleźli śliczną,/ A gadaniną drudzy ekscentryczną,/ A inni - dzieło pisać mu radzili,/ Ile możności grube”.
4.Wiesław. Dialog, w którym jest rzecz o prawdzie, jej promieniach i duchu. Jako treść
Mottem do tej części utworu jest wyjątek z Listu Św. Pawła, dotyczący prób proroctwa.
Dialog toczy się przy stole pomiędzy kilkoma osobami, między innymi Wiesławem, Konstantym i Generałem. Rozmawiają o wartości prawdy w przepowiadaniu przyszłości. Nierozumiejący jej sensu Konstanty, posądza Wiesława o mistycyzm, jako że tok myślowy partnera go przerasta. Norwid tłumaczy to zjawisko- „Są ludzie, którzy wszystko, co jest nad rozum, za przeciw-rozumne biorą; tym sposobem, nazwawszy mistycyzmem wszystko, czego się zgłębić nie chce (bo to praca) ani przyjąć (bo to pokora), są już na szczycie doskonałości.”.
Po chwili śmiechu z przekonań Wiesława, ten znów rozpoczyna tłumaczyć. Za najważniejszą wartość uznaje on prawdę, która „jest promieniem/ Ostatnim proroctw... sny jéj - się nie mylą...” Twierdzi, że jest ona „głosem Ludu! - głosem Boga!”. Dlatego odwieczne, wiarygodne dogmaty wysnuwali, działający za Bożą łaską, prorocy. W ich słowa nie można wątpić, bowiem prawda jest dla nich tym, czy dla wieszcza piękno- kształtem, formą miłości, a więc uczucia najwyższego i najpiękniejszego. U proroka jednak dochodzi do pewnej przemiany i zostaje ono zastąpione wiarą, nadzieją i miłością.
Następnie Wiesław rysuje na stole okrąg, w którym zaznacza promień. Tłumaczy, że biegnące linie są proroctwami narodu, obwód-polskimi wieszczami, a pozostała przestrzeń „To przenajczystsze narodu sumienie!” Trzeba jednak uważać na „Czarowników-udawaczy”, którzy nie dążą do osiągnięcia i objawiania prawdy, ale oddają hołd najgorszemu wśród czarowników carowi. Owa magia nie pochodzi od Boga, jest więc niczym innym, jak tylko zakłamaniem. Należy się go wystrzegać równie mocno, jak wszelkiego innego fałszu. Mówca zdaje sobie sprawę w jak zakłamanym świecie żyje i jaką potęgę ma nieszczerość. To dlatego-jego zdaniem-Polska upadła: „O Polsko! (…)/ Nic nie masz oprócz głosu - tak uboga!/ Istniejesz przecie - tyś córą opinii,/ Tyś głosem, który jest to - co głos Boga”.
Na tym zakończył swój monolog. Jednych zdziwiła aktualność jego spostrzeżeń, inni nie zrozumieli go i poddawali w wątpliwość jego słowa.
5.Epilog
Podzielony na dwadzieścia części.
1.Norwid mówi, że słowo, które nie zostało spisane, nie jest godne ludzkiej pamięci.
2.Naród, który ciągle tylko naśladuje sztukę innego kraju, powtarzając ją - nie ma, ani nie zasługuje na swego artystę.
3.Poeta wymienia narodowości, które, poprzez dążenie do nauki i udoskonalania, osiągnęły ważne miejsce w kulturze światowej, przyczyniwszy się do jej rozwoju.
4.Polska sztuka powinna się rozwijać w kierunku dobra i prawdy.
5.Najprawdziwsza sztuka pochodzi z ludu. Za jej pomocą tworzył Chopin, jedyny polski artysta, podziwiany przez Norwida.
6.Sztuka, powstała z myślenia, a nie z pracy i wyobraźni, nie ma szans przetrwania.
7.Praca jest ważnym budulcem sztuki i narodu, i nikt nie powinien próbować się z niej wywinąć, bowiem „praca z grzechu jest, i tylko ją miłość odkupuje”. Jednostki postępowe to te, które nie boją się mówić prawdy.
8.Rozłam narodu prowadzi do upadku kraju.
9.„ Różnica pomiędzy słowem ludu a słowem pisanym i uczonym jest ta, że lud myśli postaciami”. Dlatego formą dialogu staje się sztuka.
10.Tylko prawda może przywrócić naród do życia.
11.Lud zdobywa swoją wiedzę pracując i dlatego „myśli postaciami”.
12.Prac, połączona z myśleniem, ma moc łączenia narodów.
13.„Naród bowiem składa się z tej sfery dolnej, która go różni od drugich...” i to w nim leży jego duch i siła.
14.Najważniejszą misją dziejową ludzkości jest głoszenie prawdy. Trzeba też pamiętać o wartości pracy, połączonej z ludowymi wierzeniami.
15.Tylko sztuka, oparta na prawdzie, jest wartościowa, zwłaszcza, że wymagając całkowitego poświęcenia od twórcy-jest forma pracy.
16.Ten, kto hamuje rozwój sztuki, przyczynia się zatem do zatrzymania rozwoju pokutującego kraju.
17.Praca jest przeznaczeniem każdego człowieka, zesłanym mu przez Boga.
18.Dzisiejszą sztukę gnębi przerost formy nad treścią. Trzeba odnaleźć utraconą harmonię-w przeciwnym razie kultura zmierza donikąd.
19.Norwid pisze o swoim powołaniu bycia prekursorem nowej sztuki, który otrząśnie ją z marazmu.
20.Ostateczne podkreślenie prawdy jako najwyższej wartości.