Cały utwór opiera się na kontraście pomiędzy sferą marzeń i wielkich, szlachetnych planów bohaterów, a surową rzeczywistością, w jakiej przyszło im żyć. Autor w ironiczny sposób przedstawia dzieje prowincjonalnej „kariery” Obareckiego. Doktor przybywa do Obrzydłówka jako „namiestnik” postępu i cywilizacji, przodownik pracy i opiekun najbiedniejszych. Walczy z zacofaniem miejscowych chłopów i wykorzystywaniem tychże przez chciwego felczera i aptekarza. Zabiegi Obareckiego nie znajdują zrozumienia u nikogo. Dla mieszkańców miasta doktor jest dziwakiem, wprowadzającym niepotrzebny zamęt, a chłopi, zaskoczeni bezinteresownością doktora, podejrzewają go nawet o konszachty z „duchami ciemności”. Wkrótce niedowierzanie zostaje zastąpione przez agresję. W zamian za dobre chęci Obarecki zostaje odosobniony od miejscowej elity, a biedota, w ramach „wdzięczności” wybija mu szyby.
Od tego momentu rozpoczyna się stopniowe umieranie ideałów, jakim doktor poświęcił życie. Bohatera osłabia zupełna bezradność, zastój duchowy, brak inspiracji i wsparcia. Mijają lata i Obarecki przekonuje się, że poświecił życie nierealnym mrzonkom: „Na rozbrzmiewające po artykułach szukanie prawdy jasnego promienia i nowych, nie odkrytych dróg zapatrywał się w początkach umierania z goryczą, żalem, zawiścią, następnie — z ostrożnością człowieka mającego pewien zasób doświadczenia, później z niedowierzaniem, wkrótce potem z półuśmiechem, potem ze zdecydowanym lekceważeniem, a koniec końców nie zapatrywał się wcale, ponieważ było mu najzupełniej wszystko jedno.” Nieoczekiwane spotkanie z młodzieńczą miłością jeszcze boleśniej podkreśla rozdźwięk pomiędzy wielkimi planami a bezsensem obecnego życia.
Obarecki czuje się postacią przegraną pod względem moralnym (tak też został ukazany przez Żeromskiego). W konfrontacji z narastającymi problemami okazał się zbyt słaby i uległy. Postać schorowanej nauczycielki zawstydza go, widok jej zwłok jest niemym wyrzutem. „Siłaczka” wytrwała przy swych ideałach i okupiła je najwyższą ceną, ale czy można mówić o jej jednoznacznym zwycięstwie? Stasia Bozowska wygrała pod względem moralnym, ale i jej nie udało się w pełni wcielić w życie pozytywistycznych ideałów. Została pokonana przez biedę, chorobę i śmierć. „Niemądra byłaś! Tak żyć nie tylko nie można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz jakiegoś jednego spełnienia obowiązku: zjedzą cię idioci, odprowadzą na powrozie do stada, a jeśli się im oprzesz w imię swych głupich złudzeń, to cię śmierć zabije najpierwszą (…)” – tymi słowami Obarecki kwituje życie zmarłej „siłaczki”.