Bohater główny - Bohaterem głównym, a zarazem narratorem powieści jest pisarz, który od kilku lat cierpi na niemoc twórczą. Odtrącony przez środowisko literackie, gorzko rozpamiętuje miniony czas. Rzeczywistość PRL wciąż rozpatruje pod względem swojej partyzanckiej przeszłości, wielkiej wojny i czasu sprzed wojny. Tamten świat wydaje mu się bardziej sprawiedliwy, honorowy, lepszy.
Obraz PRL–u w jego oczach jest przepełniony powszechnym kłamstwem, zgnilizną, brakiem wyraźnej granicy między dobrem a złem. Cierpi również na obsesję śmierci, co wykorzystują jego koledzy z opozycji, namawiając go do popełnienia aktu samospalenia w proteście przeciwko reżymowi. Bohater zastanawia się, czemu on, przecież jest tylu znacznie ważniejszych, bardziej znanych. Ich śmierć odbiłaby się głośnym echem, a jego może przejść niezauważona.
Ma żal do środowiska pisarskiego za odtrącenie. Żal jest tym większy, iż w przeszłości zdążył posmakować sukcesu. Sukcesu, który wynikał zapewne ze współpracy z komunistami. Jednak sława przeminęła. Jego zgoda na samospalenie nie wynika z gorących przekonań, bohater po prostu poddaje się biegowi wydarzeń, ponuro zgadzając się z opozycjonistami, że i tak nie warto żyć w sposób jaki on żył.
Narrator podczas całej powieści snuje własne wewnętrzne rozmyślania na temat Polski, Polaków, ale również na temat natury ludzkiej, uniwersalnych prawd. Zastany obraz rzeczywistości przyprawia go cały czas o kaca. Kaca permanentnego, który stale towarzyszy dzień i w nocy. Beznadzieja życia w totalitarnym państwie, gdzie oficjalna propaganda różni się diametralnie od rzeczywistości, zohydza mu życie. Tęskni za przeszłością, gdy istnieli prawdziwi mężczyźni, a honor nie był pojęciem względnym.
Cała jego podróż przez Warszawę, która choć może być rozpoznana po nazwach ulic jednak wydaje się fantasmagorycznym tworem jako wyobraźni. Groteska i tragizm, jednocześnie zarówno jeśli chodzi o głównego bohatera, jak i rzeczywistość w której on żyje, pomniejsza wszystkie idee, stwarza je byle jakimi i przeciętnymi. Jego miłość do Nadzieżny, którą on nazywa Nadzieją, jest o tyle piękna, że nie będzie trwać długo, on bowiem idzie na śmierć.
Nieznane jest nam zakończenie, bo choć pisarz przebył całą drogę aż do momentu kiedy idzie z kanistrem, by dokonać aktu samospalenia, czytelnik nie otrzymuje od autora jednoznacznej odpowiedzi.
Obraz PRL–u w jego oczach jest przepełniony powszechnym kłamstwem, zgnilizną, brakiem wyraźnej granicy między dobrem a złem. Cierpi również na obsesję śmierci, co wykorzystują jego koledzy z opozycji, namawiając go do popełnienia aktu samospalenia w proteście przeciwko reżymowi. Bohater zastanawia się, czemu on, przecież jest tylu znacznie ważniejszych, bardziej znanych. Ich śmierć odbiłaby się głośnym echem, a jego może przejść niezauważona.
Ma żal do środowiska pisarskiego za odtrącenie. Żal jest tym większy, iż w przeszłości zdążył posmakować sukcesu. Sukcesu, który wynikał zapewne ze współpracy z komunistami. Jednak sława przeminęła. Jego zgoda na samospalenie nie wynika z gorących przekonań, bohater po prostu poddaje się biegowi wydarzeń, ponuro zgadzając się z opozycjonistami, że i tak nie warto żyć w sposób jaki on żył.
Narrator podczas całej powieści snuje własne wewnętrzne rozmyślania na temat Polski, Polaków, ale również na temat natury ludzkiej, uniwersalnych prawd. Zastany obraz rzeczywistości przyprawia go cały czas o kaca. Kaca permanentnego, który stale towarzyszy dzień i w nocy. Beznadzieja życia w totalitarnym państwie, gdzie oficjalna propaganda różni się diametralnie od rzeczywistości, zohydza mu życie. Tęskni za przeszłością, gdy istnieli prawdziwi mężczyźni, a honor nie był pojęciem względnym.
Cała jego podróż przez Warszawę, która choć może być rozpoznana po nazwach ulic jednak wydaje się fantasmagorycznym tworem jako wyobraźni. Groteska i tragizm, jednocześnie zarówno jeśli chodzi o głównego bohatera, jak i rzeczywistość w której on żyje, pomniejsza wszystkie idee, stwarza je byle jakimi i przeciętnymi. Jego miłość do Nadzieżny, którą on nazywa Nadzieją, jest o tyle piękna, że nie będzie trwać długo, on bowiem idzie na śmierć.
Nieznane jest nam zakończenie, bo choć pisarz przebył całą drogę aż do momentu kiedy idzie z kanistrem, by dokonać aktu samospalenia, czytelnik nie otrzymuje od autora jednoznacznej odpowiedzi.