Chęć odkrycia prawdy determinuje działania Hamleta od momentu, gdy duch ojca wyjawił mu, iż Klaudiusz dopuścił się bratobójstwa. Jej poznanie prowadzi go do podjęcia decyzji o dokonaniu zemsty na stryju. Na początku książę wydaje się przekonany, że zapłatą za taką zbrodnię powinna być śmierć. Kiedy jednak zdaje sobie sprawę z wagi planowanego czynu, zaczyna się wahać. Poddaje w wątpliwość słowa wypowiedziane przez zjawę, pragnie kolejnego potwierdzenia. Niepisane prawo nakazujące pomścić ojca jest zbyt trudne dla jego sumienia i wrażliwości. Zgodnie z tym prawem powinien bez wahania, nie zważając na okoliczności, zabić Klaudiusza, jednak, gdy nadarza się odpowiednia okazja, nie potrafi tego zrobić. Odwleka więc wykonanie wyroku, co jeszcze bardziej potęguje wyrzuty sumienia. Jednocześnie nikomu poza Horacjem, nie może się zwierzyć z dręczących go myśli. Sytuacja zmusza go więc do udawania, odgrywania przed innymi roli obłąkanego. Hamlet przywdziewa maskę szaleńca. Ostrożnie i umiejętnie dobiera każde wypowiadane słowo, ponieważ wie, że chcąc zwyciężyć swoich przeciwników (nie tylko Klaudiusza, ale także Guildensterna, Rosencrantza oraz Poloniusza), musi prowadzić z nimi podstępną grę. By dojść do prawdy i zdemaskować podstęp, sam skazany jest na ciągłe oszukiwanie. Czasem jednak jego emocje są tak wielkie, że nie potrafi ich poskromić. Wówczas jasno daje do zrozumienia, że doskonale wie o zbrodni stryja, podstępach Poloniusza czy pułapkach, jakie próbują zastawić na niego rzekomi przyjaciele: Rosencrantz i Guildenstern. Jednak fakt, że książę mógłby otwarcie o tym mówić, jest dla jego wrogów czymś tak niewiarygodnym, iż wolą oni uznać go za człowieka szalonego niż dopuścić do siebie myśl, że Hamlet przejrzał ich grę.
Położenie duńskiego księcia staje się jeszcze trudniejsze z powodu trapiących go wątpliwości moralnych. Zabicie Klaudiusza jawi mu się jako karygodne tak samo, jak zaniechanie zemsty. Poza tym Hamlet wiele rozmyśla nad ludzkim istnieniem i dochodzi do wniosku, że tak naprawdę jest niewiele warte. Jaką więc karą może być pozbawienie kogoś nędznego życia? Ale skoro jest ono bezwartościowe, dlaczego odebranie go miałoby być czymś złym? Można podejrzewać, że w czasie długich rozmyślań książę zadawał sobie podobnie brzmiące pytania.
Hamlet nie jest w dramacie jedyną postacią, która zastanawia się nad dobrem i złem. Są chwile, gdy Klaudiusz bardzo dotkliwie odczuwa ciężar winy, która spoczywa na nim po zabójstwie brata. Kiedy próbuje w jakiś sposób za nią odpokutować, modląc się, dochodzi do wniosku, że błaganie o jej odpuszczenie nie ma już w jego przypadku większego znaczenia. Nadal korzysta bowiem z owoców swojej zbrodni, których nie jest się w stanie wyrzec. Czasem żałuje, że z powodu żądzy władzy zamordował własnego brata, ale wydaje mu się, że po tym zdarzeniu nie ma już odwrotu. Sam uznaje się zatem za ostatecznie potępionego.
„Hamlet” jest dziełem, które pokazuje, co może dziać się w człowieku, gdy przychodzi mu zmierzyć się z sytuacją graniczną, ekstremalną. Kiedy musi dokonać pewnych wyborów, a jednocześnie jest świadom, że ich konsekwencje będą radykalne i ostateczne. Według Szekspira najbardziej będzie cierpiał wówczas ten, kto nosi w sobie szlachetność, wrażliwość i jednocześnie jest obdarzony przenikliwym umysłem. Taki ktoś jak duński książę.