Hercules Poirot właśnie powraca do Europy po rozwiązaniu kolejnej zagadki kryminalnej, tym razem w Azji. Jedzie pociągiem Orient Express, który z powodu śnieżyc grzęźnie w ogromnej zaspie. Pewnej nocy w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje zamordowany jeden z pasażerów. Detektyw postanawia wszcząć śledztwo, w którym wszyscy obecni w przedziale okazują się podejrzani. Pytanie tylko, który z pasażerów jest mordercą i czy Poirot rozwikła tą tajemniczą zagadkę?
Wokół tego pytania koncentruje się akcja powieści, w której pełno jest zaskakujących faktów, fałszywych zeznań i kłamliwych tożsamości. Docieknie prawdy okazuje się więc nie lada zadaniem również dla czytelnika, który z każdą kolejną stroną powieści przekonuje się, że zagadek kryminalnych Christie po prostu nie da się rozwiązać, a przynajmniej jest to bardzo trudne.
Dużą zaletą tej powieści jest doskonała kreacja bohaterów. Mamy tu więc Poirota – znanego z innych powieści zarozumiałego, a przy tym bardzo bystrego detektywa. Pojawia się też mnóstwo postaci drugoplanowych, a każda z nich ma wyraźnie zarysowaną osobowość.
Książka wciąga od samego początku i nie pozwala się od siebie oderwać – musimy przecież w końcu dojść do tego, kto naprawdę zabił. Christie stopniowo rozbudza naszą ciekawość i potęguje napięcie. Trzeba też przyznać, że Królowa kryminału robi to świetnie, a „Morderstwo w Orient Expressie” jest wybitną pozycją.