Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

I nie było już nikogo - Problematyka

Agatha Christie to bez wątpienia królowa powieści detektywistycznych. Rozwiązanie jej zagadek zawsze przychodzi niespodziewanie i jest nie lada zaskoczeniem dla tych, którzy chcą wcielić się w rolę detektywa.

Taka jest również powieść „I nie było już nikogo”. Poznajemy w niej tajemniczego pana Owena, który zaprasza do siebie na wyspę ośmiu gości. Tam oczekuje ich dwoje służących. Niedługo potem, podczas kolacji, dowiedzą się, dlaczego zostali tu zaproszeni. Odczytany im bowiem zostanie akt oskarżenia, w którym posądzeni zostaną o popełnienie morderstw. Każdy z gości będzie miał jakieś na sumieniu. Następnie w pokojach zauważą dziecięce wierszyki na ścianach, w których opisane zostały morderstwa dziesięciu umierających żołnierzyków (lub murzynków). Mamy więc dziesięcoi oskarżonych osób, dziesięć figurek na stole i tylko jednego mordercę. Pytanie tylko: kto nim jest i czy komuś uda się przeżyć?

Książka „I nie było już nikogo” do końca trzyma w napięciu, przynosząc kolejne podejrzenia i stawiając przed czytelnikiem masę pytań, które nie znajdują odpowiedzi. Pomysł na takie rozwinięcie fabuły był często wykorzystywany przez reżyserów i scenarzystów, a to dowodzi o niepodważalnym geniuszu fabularnym Christie.

Wybór zaś wyspy na miejsce akcji, a także sytuacja bohaterów, którzy zostają odizolowani od świata, może mieć też motywacje psychologiczne. Sytuacja zagrożenia zmienia ludzką naturę i wymusza na człowieku najbardziej skrajne zachowania. Jak zaczną zachowywać się goście, wiedząc, że za rogiem czyha morderca? Samemu warto się przekonać.